Posts Tagged sopot

świątecznie

To dość archiwalny, ale myślę ważny i ciekawy wpis. Przenosi nas on bowiem do czasów, gdy w wynajmowanej przeze mnie przestrzeni w YMCA organizowałam między innymi mini sesje świąteczne. Kolejna fajna sprawa to portretowana rodzina, która powraca do mnie jako rzemieślnika jak bumerang, za co jestem im wdzięczna. Pozdrawiam zatem całą piątkę serdecznie i do kolejnego spotkania!

sesja tortowa Huberta

Ta sesja tortowa u Huberta w domu odbyła się rok temu. Pomyślałam więc, że to będzie dobra okazja by zamieścić ten wpis wraz z ilustracją co się wtedy wydarzyło. Ciekawa jestem, co tym razem Hubert zrobiłby z tortem zwieńczonym cyferką “2” 😉 Osobiście lubię sesje tortowe, bo jest przy nich tyle naturalnej zabawy i radości, ze fotografowi się to nie znudzi! Nawet sprzątanie po nich jest jakieś takie przyjemne:)

Komunijne Eryka w Gdańsku

Reportaż komunijny to nie tylko zdjęcia dziecka w ławce i moment przyjęcia eucharystii. To również łapanie momentów, które dzięki uwadze i refleksowi fotografa zostaną uwiecznione i staną się częścią całości tego dnia w późniejszych wspomnieniach. Po za tymi oczywistymi, widzianymi przez obecnych w kościele, są też te bardziej ulotne chwile relacji rodzinnych, reakcji na wydarzenia, delikatności detali pierwszokomunijnych czy elegancji obecnej przy rodzinnym stole. Po to jest fotograf.

Zdjęcia komunijne Nadii

To już ostatnia moja tegoroczna sesja komunijna. Tym razem bohaterką była Nadia, a ceremonia przyjęcia Pierwszej Komunii Św. odbyła się w kameralnym gronie kilku dzieci w sopockiej parafii. Kilka zdjęć rodzinnych na sopockim molo, kilka zdjęć reportażowych w kościele oraz kilka ujęć plenerowych. Całość umieszczona w pięknym fotoalbumie trafi do Nadii już za dwa dni, by odświeżyć jej wspomnienia sprzed dwóch miesięcy.

Staś komunijne

Sesja komunijna Stasia w plenerze odbyła się miesiąc po dacie przyjęcia I Komunii Świętej, ale może to i lepiej bo w Parku Oliwskim było więcej kwiatów 🙂 Słońce było bardzo ostre i Staś mrużył oczy nawet jak fotografowałam go “pod słońce”. Efekt końcowy podobał się jednak Stasia mamie. Mnie również 🙂